piątek, 09 marca 2012 17:31
Przemek
"...szkoda, że zaczęliśmy tak późno..." - tak oto Marta podsumowała zimowy etap kursu speleo organizowanego przez Speleoklub Warszawski, mając na uwadze dwie początkowe cyfry naszych numerów PESEL. Pomimo morderczego wysiłku, zarówno na podejściach do jaskiń, w czasie poruszania się w nich i wychodzenia, pomimo wody, błota, ciasnych i ciemnych przejść, dzielna kobieta potrafiła docenić to, co oferują swoim gościom jaskinie tatrzańskie. A co oferują? :) Jeżeli ktoś mnie o to zapyta, jestem przekonany, że nawet pomimo moich szczerych chęci, nie zrozumie odpowiedzi. W tych jaskiniach trzeba po prostu być. A rzeczywiście nie było łatwo. Kasprowa Niżnia, Zimna, Miętusia. Niby najłatwiejsze z jaskiń odwiedzanych w trakcie całego kursu, a straty po pierwszym dniu wynosiły dwa kolana, w tym jedno Podobasa oraz kilka nadwątlonych psychik. Finalnie przełożyło się to bezpośrednio na fakt, że w ostatnim dniu obozu w przeciekawym (sic!) spotkaniu o życiu seksualnym korników z Panem Janem Krzeptowskim wzięło udział o 3 osoby mniej niż powinno, nie licząc oczywiście Podobasa.

|
niedziela, 12 lutego 2012 09:23
Przemek
Rok 2012 miał się rozpocząć dużo lepiej niż zakończył się 2011. Przyszedł czas na odreagowanie wszelkich stresów, nad którymi da się zapanować i nad tymi, które niestety raz w życiu trzeba przeżyć. Jako najgorszy i najsmutniejszy rok w moim życiu, AD 2011 przyniósł także małe wiaderko pozytywnych nastrojów i okazji do świętowania. Jubileusz 15-to lecia pożycia małżeńskiego Państwa Głębockich (jak do tej pory bez rękoczynów z żadnej ze stron - dlatego niech nikt mnie już nie pyta, czy przestałem bić żonę) trzeba było odpowiednio uczcić. Miało być ciepło, bez dzieci, nie all-iclusive a wygodnie, z jaskiniami, nurkowaniem, wędrówkami, jedzeniem w lokalnych barach... Po długich debatach i kilkukrotnej wstępnej akceptacji i kilkukrotnej wstępnej rezygnacji, wybór ostatecznie padł na Meksyk. I nie tylko dlatego, że nazwa tego państwa bardzo kojarzy się z codzienną atmosferą życia w rodzinie po 15 latach współdzielenia tej samej przestrzeni życiowej. Tak, Niezły Meksyk!!!

środa, 24 sierpnia 2011 00:26
Adam Łojek
Tak więc ostatecznie teoria słuszności wyjazdów w trybie All Inclusive do wakacyjnych kurortów została obalona. Przynajmniej na jakiś czas Głęboccy pasują, mówią „nie” wygodzie...Niestety, po raz drugi w życiu, skuszeni beztroską w temacie wyzwań w kuchni oraz perspektywą nicnierobieniem daliśmy się namówić (ha! w zasadzie sami namawialiśmy) na tę pozornie atrakcyjną formę „aktywnego” wypoczynku.

|
piątek, 18 listopada 2011 17:12
Przemek
Nie jest to prawdopodobnie temat, którym zainteresowałby się Indiana Jones, przynajmniej dopóki w ładunku nie znalazłby Świętego Graala, ale może się okazać, że odkrycie tego wraka, który według badania dendochronologicznego (i niech ktoś zgadnie, co to znaczy) został zbudowany po roku 1396, będzie wkrótce można uznać za jeden z większych sukcesów polskiej, a nawet europejskiej archeologii podwodnej! Na tyle, na ile znam się na medycynie, to co widziałem na pokładzie zasłużonego statku Safira (dawny Kaszubski Brzeg) podczas badań realizowanych w ramach projektu Inwentaryzacja wraków w rejonie wejścia do portu gdańskiego pod kierownictwem dr Waldemara Ossowskiego, wskazywało na to, że biorę udział w czymś z jednej strony bardzo doniosłym, z drugiej niepewnym, ale na pewno ważnym dla polskiej archeologii podwodnej. Jak to mówią, the atmosphere was charged and wyczekująca. Każda powracająca z prac podwodnych osoba zdawała relację z tego, co widziała i jakie są rokowania co do możliwości odkrywania dalszych nieznanych jeszcze części wraka, z wielkim przejęciem :)

Poprawiony: niedziela, 20 listopada 2011 08:28
poniedziałek, 17 stycznia 2011 21:39
Przemek
Węgry, Budapeszt, centrum miasta, dosyć zaniedbana okolica. Za blaszaną, przypominającą wjazd na budowę, bramą powitał nas widok starej rozsypującej się tureckiej łaźni i całkowicie zaglonionego jeziorka o nazwie Malom. Wszystko, co piękne w tym miejscu ukryte jest pod ziemią, pod niebieskim zamykanym na kłódkę i chroniącym dostępu, niczym do kotłowni blokowej w Zambrowie, włazem. Na zewnątrz temperatura w okolicach zera stopni, z jeziorka i otwartego włazu bije ciepła para.

|
|
|
|