Wpisany przez Przemek    środa, 13 lutego 2013 00:48
Livigno 2013 - bezpieczne sporty zimowe

 

Poszukującym ciekawego miejsca na uprawianie sportów zimowych, zarówno tych bezpiecznych (snowboard), jak i tych bardzo niebezpiecznych (narty), z pełnym przekonaniem polecam Livigno w Lombardii we Włoszech. Miejsce znane Polakom wyjeżdżającym do Włoch jeszcze z czasów wczesnego RWPG, głównie z faktu, że od czasów Napoleona, aż po dziś dzień stanowi on obszar wolnocłowy. Powodem decyzji dzielnego Francuza o ustanowieniu wolnocłowej, było zachęcenie osiedlających się tam mieszkańców do pozostania w tej trudnodostępnej dolinie. Cecha trudnej dostępności wyróżnia Livigno także dzisiaj. Przyjezdni z Polski w zasadzie mają dwie możliwości: poświęcić kilkanaście godzin na trudną górską przeprawę przez Włochy lub skracając sobie drogę, skorzystać z wątpliwej gościnności Szwajcarów i przejechać przez wahadłowo działający tunel Munt La Schera.

Radzę za bardzo nie przywiązywać się do mitu o niskich cenach ze względu na fakt, iż jest to strefa wolnocłowa.

Ceny w zasadzie nie różnią się od cen w pozostałych częściach Włoch oprócz cen paliwa alkoholu, kosmetyków i chyba elektroniki. Co wypijemy i wykorzystamy na miejscu to nasze. Zatankowanego w Livigno paliwa nie ma gdzie wyjeździć, bo z samochodu korzysta się tylko na dojazd do kwatery na początku pobytu i wyjazd z miejscowości na końcu. Na wywóz alkoholu i kosmetyków są tak duże ograniczenia i częste kontrole zarówno na granicy ze Szwajcarią, jak i Unią Europejską, że kontrabanda naprawdę może okazać się nieopłacalna. Z drugiej strony znając nasz „narodowy sport” i liczbę rodaków odwiedzających ten przepięknym kurort, nie dziwię się, że zarówno Szwajcarzy, jak i Włosi nie szczędząc sił, środków i zdrowia swoich celników, aby szczegółowo przeanalizować zawartość co niektórych bagażników wyjeżdżających z Livigno pojazdów z rejestracją PL, czy UA.

 

Uhmmm,  moim przekonaniu i tak nie uda się zrekompensować dosyć wysokich kosztów wstępu na wyciągi, przywiezieniem do rodzinnego kraju hektolitrów taniego alkoholu.

Bardzo przydatna strona dla wszystkich planujących ferie w tej lokalizacji http://www.livigno.eu/en/. Znaleźć tam można aktualne przepisy celne i godziny otwarcia tunelu wjazdowego.

Poza tym:

  • Jedzenie: Włoskie, chyba najlepsze, jakie udało mi się w tym kraju spożywać. Jedyny kulinarny minus, to Włoch – Roztropek, który każde moje zamówienia dostosowywał do swoich możliwości, a nie do moich chęci, no ale Marcie się podobał
  • Infrastruktura narciarska/snowboardowa: rewelacja, znakomicie przygotowane trasy, dobrze oznakowane, bezpieczne, tylko dwie niebieskie trasy, większość czerwonych i kilka czarnych
  • Towarzystwo: jeździmy tylko ze znakomitym J.
  • Przygoda: kilkanaście poważnie wyglądających upadków, kilka zderzeń na stoku, ponadwyrężane mięśnie, powybijane barki, pobite kolana, pęknięty kask Janka, rozbite gogle u Marty (gogle Mariusza), pęknięte wiązanie w mojej desce, śnieżyca na szczycie stoku, pogubienie się – rozdzielenie grupy. Rehabilitacją po powrocie do Polski zajmuje się Medicover.
  • Kwatera: na piątkę, oprócz cieknącej wanny i wysokiej temperatury, około 32 stopni Celsjusza, pierwszej nocy po zabawie Janka i Staszka wystającym ze ściany pokrętłem, widok tzw. Carusello.
  • Pogoda: no tu mieliśmy naprawdę wyjątkowe szczęście.

Zapraszamy na film, który zaczyna się ostrą ewolucją Staszka!

Gdyby ktoś miał czas i chciał pozachwycać się przepięknymi widokami Livigno, wersję długometrażową filmu znajdzie tutaj.

I kilka zdjęć. Aby powiększyć zdjęcie kliknij na miniaturkę:

 

Zaszczycili nas swoim towarzystwem:

Mariusz, Iza, Kuba, Magda

Rysiek, Paulina,

Tomek, Maja, Martyna.

 

comments

 

e-Przemek na Fejsie Zapraszamy stronę na Facebook'u